Jeden z najbardziej zapracowanych fotoradarów w Warszawie ponownie pojawił się przy Alejach Jerozolimskich. Urządzenie potrafiło rejestrować blisko 8 tys. wykroczeń w niespełna miesiąc, ale równie szybko stało się celem wandali. Po kolejnej naprawie zostało ponownie zamontowane.
Fotoradar wrócił na Aleje Jerozolimskie
Urządzenie znajduje się przy Alejach Jerozolimskich 239, w pobliżu skrzyżowania z ulicą Ryżową, na pograniczu warszawskich dzielnic Ursus i Włochy. To jedna z głównych tras prowadzących z centrum stolicy w kierunku Pruszkowa.
Ponowny montaż rozpoczął się we wtorek 8 września przed godz. 10. Pracownicy mieli zainstalować urządzenie, przeprowadzić jego kalibrację i testy. Rzecznik Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, Wojciech Król, potwierdził, że jest to ten sam fotoradar, który działał w tym miejscu wcześniej, ale został naprawiony po uszkodzeniu.
Blisko 8 tys. wykroczeń w niespełna miesiąc
Fotoradar zyskał rozgłos niedługo po pierwszym uruchomieniu. Zaczął pracować w połowie listopada 2024 roku i już w niespełna miesiąc zarejestrował blisko 8 tys. wykroczeń. Po dwóch i pół miesiąca licznik przekroczył 12,5 tys. naruszeń.
Na kontrolowanym fragmencie Alej Jerozolimskich obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h. Mimo że jest to szeroka, wielopasmowa arteria prowadząca w stronę granicy miasta, kierowców obowiązuje tam takie samo ograniczenie jak na wielu innych miejskich ulicach.
Skala rejestrowanych wykroczeń sprawiła, że urządzenie szybko zaczęło być określane mianem jednego z najbardziej „zapracowanych” fotoradarów w Warszawie. Jego skuteczność miała jednak również drugi skutek – urządzenie wielokrotnie stawało się celem dewastacji.
Fotoradar niszczono, między innymi siekierą i farbą
Pierwszy poważny atak nastąpił w lutym 2025 roku, niespełna trzy miesiące po instalacji. Straty oszacowano wtedy na około 50 tys. zł. Po kilku tygodniach urządzenie naprawiono i ponownie uruchomiono, ale nie wytrzymało nawet pełnej doby.
Jedno ze zdarzeń zostało nagrane przez kamerę samochodową. Na materiale było widać osobę uderzającą w żółtą obudowę przedmiotem przypominającym siekierę. Przy innej okazji fotoradar oblano farbą, a jego przywrócenie do działania zajęło dwa dni.
Do kolejnej dewastacji doszło przed zdjęciem urządzenia wiosną 2026 roku. Uszkodzone zostały między innymi obudowa, szyba zabezpieczająca obiektyw oraz element odpowiadający za pomiar prędkości. Nad fotoradarem znajdowała się kamera monitoringu, ale nie zapobiegła kolejnym aktom wandalizmu.
Policja prowadziła trzy postępowania
Sprawcy wcześniejszych uszkodzeń nie zostali ustaleni. Komenda Rejonowa Policji Warszawa III informowała o trzech postępowaniach dotyczących dewastacji fotoradaru – wszczętych po zgłoszeniach z lutego i kwietnia 2025 roku oraz stycznia 2026 roku. Wszystkie zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawców.
Policja zaznaczała jednak, że nie oznacza to całkowitego zaprzestania czynności zmierzających do ustalenia odpowiedzialnych osób. Za zniszczenie mienia może grozić kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Kierowcy reagowali już podczas montażu
Powrót fotoradaru ponownie wzbudził emocje. Reporter obecny podczas montażu relacjonował, że część przejeżdżających kierowców trąbiła, a niektórzy otwierali okna i wykrzykiwali komentarze w stronę pracowników instalujących urządzenie. Podobne reakcje miały pojawiać się również podczas wcześniejszych powrotów fotoradaru.
Przed ponownym rozpoczęciem pomiarów urządzenie musiało jeszcze przejść kalibrację i testy techniczne. Według informacji przekazanych podczas montażu sprawny fotoradar miał rozpocząć działanie w ciągu kilku godzin, najpóźniej dobę po zakończeniu testów.
Materiał wejściowy wskazywał na wykorzystanie kilku publikacji dotyczących tego samego powrotu warszawskiego fotoradaru.






