Koniec dopłat do elektryków. Po 32 latach rynek ma radzić sobie sam

Hongkong wygasił ulgi podatkowe dla prywatnych nabywców aut elektrycznych po 32 latach ich obowiązywania. Władze uznały, że segment BEV przestał być niszą, bo odpowiada już za 70% nowych rejestracji. To oznacza koniec epoki dopłat i początek rynku, na którym o wyniku ma decydować głównie konkurencja.
Rząd nie wycofuje się jednak z elektromobilności, tylko przenosi ciężar wsparcia na infrastrukturę. Nowym filarem strategii staje się ładowanie przy domach i mieszkaniach, bo właśnie tam najczęściej rozstrzyga się wygoda codziennego używania auta elektrycznego. Na ten cel przewidziano około 400 mln euro (ok. 1,71 mld zł).
Koniec bonusów dla klientów prywatnych
Do końca marca 2026 mieszkańcy mogli korzystać z ulg sięgających około 18.978 euro (ok. 81,37 tys. zł), jeśli zezłomowali auto spalinowe i kupili elektryczne. Warunkiem był zakup modelu, którego cena brutto nie przekraczała 58.000 euro (ok. 248,67 tys. zł). Taki próg sprzyjał tańszym samochodom, a nie rynkowi premium udającemu auto dla ludu.
Dodatkowo działało zwolnienie z podatku pierwszej rejestracji w wysokości około 6.438 euro (ok. 27,60 tys. zł). Po likwidacji zachęt dla klientów prywatnych Hongkong wróci do pobierania tej opłaty także od przyszłej floty elektrycznej. Preferencje pozostaną do 2028 roku, ale już tylko dla pojazdów użytkowych i motocykli.
Rynek urósł, więc państwo schodzi z pierwszej linii
Władze tłumaczą zmianę dojrzałością rynku. Jeszcze w 2018 roku auta elektryczne miały tam około 1% nowych rejestracji, a dziś ich udział urósł do 70%. To skok, który pokazuje, że technologia przestała być egzotycznym dodatkiem i stała się pełnoprawnym elementem rynku. Równolegle rusza program rozbudowy ładowania w zabudowie mieszkaniowej. Plan zakłada objęcie instalacjami około 140 tys. miejsc parkingowych w prywatnych osiedlach i budynkach do lat 2027-2028. W praktyce Hongkong zamienia dopłaty do zakupu na inwestycję w warunki użytkowania.
Chińskie marki już wykorzystały moment
Zmiana zasad następuje w chwili, gdy chińscy producenci są mocno rozpędzeni. W 2025 roku BYD wyprzedził Teslę i został najlepiej sprzedającą się marką elektryczną w Hongkongu z wynikiem 9.751 rejestracji. Dużą rolę odegrała tu Sealion 07 EV, która znalazła 5.600 nabywców. Do tego doszła Atto 2, wprowadzona z ceną około 17.000 euro (ok. 72,89 tys. zł).
Na ulicach coraz wyraźniej widać też ofensywę takich marek jak Denza, Zeekr, XPeng, GAC Aion, MG, Maxus i Leapmotor. Skoro bonusy znikają właśnie teraz, to znaczy, że rynek ma już wystarczająco dużo graczy, by walczyć o klienta bez państwowej kroplówki.
Teraz o wyniku zdecyduje cena i oferta
Przez lata system dopłat pomagał rozruszać technologię, która na początku była dla wielu kierowców czymś nieznanym. Dziś Hongkong uznaje, że ten etap jest zamknięty, a dalszy rozwój powinny napędzać cena, produkt i infrastruktura. To ruch, który może stać się testem dojrzałości całego rynku. Dla producentów kończy się więc wygodny okres, w którym część przewagi dawał system ulg. Teraz zostaje klasyczna walka o klienta: lepsza oferta, mocniejsza pozycja cenowa i sensowna użyteczność. I to jest moment prawdy, którego nie przykryje już nawet najbardziej błyszczący folder reklamowy.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Miała być żyła złota. Honda i Hyundai sprzedają dane zbierane przez auta za grosze

Tak dziś kupuje się samochody. Polacy coraz rzadziej pytają o cenę

Tory wyścigowe w Polsce z ochroną przed hałasem? Sejmowa komisja zrobiła ważny krok

Tak jeździ nowa Kia Seltos. Porywa przestrzenią i komfortem. Przegląd prasy



