⏱️ 3 min.

JLR z nowym terminem wznowienia produkcji po cyberataku – 1 października

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

23-09-2025 13:09
JLR

Jaguar Land Rover znalazł się w najtrudniejszej sytuacji od lat – firma padła ofiarą cyberataku, który od 1 września całkowicie sparaliżował jej globalne systemy. Produkcja aut w Wielkiej Brytanii i na Słowacji miała ruszyć 24 września, ale producent ogłosił kolejne przesunięcie. Teraz wznowienie linii montażowych zaplanowano dopiero na 1 października, co oznacza pełny miesiąc bez wytwarzania samochodów.

Miesiąc straconej produkcji

JLR nie wyprodukował żadnego auta od początku września. W analogicznym okresie w zeszłym roku z fabryk wyjechało ponad 80 000 Land Roverów i Range Roverów. Skala strat jest więc ogromna, a ich dokładny wymiar poznamy dopiero po publikacji wyników kwartalnych. Szacuje się jednak, że koszt przestoju sięga ponad 5 mln funtów dziennie (ponad 24 mln zł).

Oficjalne stanowisko firmy

W komunikacie przesłanym do jednej z brytyjskich redakcji, przedstawiciel JLR podkreślił:

Dziś poinformowaliśmy pracowników, dostawców i partnerów, że obecna pauza w produkcji została przedłużona do środy, 1 października 2025 roku, po incydencie cybernetycznym. Decyzję podjęliśmy, aby zapewnić przejrzystość w nadchodzącym tygodniu, budując jednocześnie harmonogram stopniowego restartu operacji i kontynuując dochodzenie. Nasze zespoły pracują dzień i noc z ekspertami ds. cyberbezpieczeństwa, NCSC i organami ścigania, aby uruchomić zakłady w bezpieczny sposób.

Firma podkreśliła, że jej priorytetem jest wsparcie klientów, dealerów i dostawców.

Wsparcie rządu i SMMT

Do działań włączył się brytyjski rząd oraz stowarzyszenie producentów motoryzacyjnych SMMT. W wydanym oświadczeniu organizacja poinformowała:

Ostatni incydent cybernetyczny wywarł poważny wpływ na JLR oraz szerzej – na cały łańcuch dostaw motoryzacji. Rząd, w tym specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa, pozostają w kontakcie z firmą, aby wspierać przywracanie produkcji i analizować potencjalne konsekwencje dla dostawców.

Unite – największy związek zawodowy w sektorze – ostrzegł, że łańcuch dostaw jest na granicy załamania. Niektórzy pracownicy zostali zmuszeni do przejścia na kontrakty zerogodzinowe, a część dostawców już miała sugerować perspektywę upadłości.

Rosnące napięcie społeczne

Sekretarz generalna Unite, Sharon Graham, zaapelowała do rządu:

Pracownicy w łańcuchu dostaw JLR nie mogą ponosić kosztu cyberataku. To rząd ma obowiązek chronić miejsca pracy i kluczowe gałęzie gospodarki.

Związkowcy domagają się wprowadzenia programu dopłat podobnego do tego, który szkocki rząd uruchomił 15 września, aby wspierać producenta autobusów – firmę Alexander Dennis. Podobne stanowisko zajął przewodniczący komisji ds. biznesu i handlu w brytyjskim parlamencie, Liam Byrne, ostrzegając, że kryzys w JLR może szybko przeobrazić się w długofalowe zagrożenie dla całej branży.

Co wiemy o ataku?

Problemy wyszły na jaw 1 września – w tzw. „new plate day”, jednym z najważniejszych dni roku dla dealerów. Już następnego dnia JLR zdecydowało się wyłączyć wszystkie systemy. Firma ujawniła, że część danych została naruszona, ale nie podała, o jakie konkretnie informacje chodzi. Odpowiedzialność za atak przypisała sobie grupa Scattered Lapsus$ Hunters, znana wcześniej z włamania do systemów Marks & Spencer. Hakerzy twierdzili, że wykorzystali lukę w oprogramowaniu SAP Netweaver, o której ostrzegały wcześniej amerykańskie agencje. Wciąż nie wiadomo, czy zaatakowano dane klientów ani czy pojawiło się żądanie okupu.

Widmo upadłości dostawców

Były szef Aston Martina, Andy Palmer, przestrzegł:

Nie byłbym zaskoczony, gdyby niektórzy dostawcy ogłosili bankructwo. W pierwszym tygodniu firmy próbują jeszcze utrzymać zatrudnienie, ale w kolejnych – gdy sytuacja się przedłuża – ruszają ostre cięcia. To oznacza realne ryzyko fali zwolnień i upadłości w sektorze.

JLR na zakręcie

Cyberatak pokazał, jak bardzo nowoczesne koncerny są uzależnione od infrastruktury IT. JLR outsourcingowało obsługę cyfrową do Tata Consultancy Services w 2023 roku – decyzję tłumaczono uproszczeniem i transformacją systemów, ale dziś pojawiają się głosy, że była to przede wszystkim redukcja kosztów. W praktyce cała infrastruktura „znalazła się w jednym koszyku”. Dla JLR stawką jest nie tylko bieżąca produkcja, lecz także zaufanie rynku. Nawet jeśli montaż aut zostanie wznowiony 1 października, skutki finansowe i wizerunkowe tego ataku będą ciągnąć się za firmą miesiącami.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Utrata

Ekolog z duszą petrolheada. Wierzę, że można kochać prędkość i dbać o planetę jednocześnie.