⏱️ 2 min.

McLaren nie spieszy się z elektrykiem – V8 zostaje na długo

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

20-08-2025 12:08

McLaren rafił pod skrzydła nowego właściciela z Abu Zabi, powiązanego z chińskim Nio. Mimo to brytyjska marka wcale nie zamierza szybko rzucać się w ramiona elektromobilności. Zamiast tego będzie jeszcze długo pielęgnować swój podwójnie doładowany silnik V8 o pojemności 4 litrów.

Zmiana właściciela, ale nie filozofii

Na początku roku VYVN Holdings przejął McLarena i połączył go z lokalnym start-upem Forseven. W tle mamy także powiązania z Gordon Murray Technologies oraz chińskim Nio, gdzie inwestor z Abu Zabi posiada istotny pakiet udziałów. Na papierze wygląda to jak przepis na przyspieszoną elektryfikację. Rzeczywistość jest jednak mniej oczywista.

Nowy szef stawia na V8

Nick Collins, świeżo mianowany dyrektor generalny McLarena, podczas Monterey Car Week zaznaczył, że marka zamierza przez „bardzo długi czas” bazować na silnikach spalinowych i hybrydowych. Szczególną dumą wciąż pozostaje 4-litrowe V8 z podwójnym turbodoładowaniem, które w modelu W1 osiąga rekordowe 229,6 KM z litra – znacznie więcej niż 185,3 KM/l w przypadku 750S. Jak podkreślił Collins, jednostka ta ma przed sobą jeszcze sporo przyszłych zastosowań, choć nie zdradził w jakich modelach ją zobaczymy.

Elektryki? Na razie tylko w Chinach

McLaren nie wykluczył całkowicie wejścia w świat aut na prąd, ale jeśli już – to tylko z ofertą dla wybranych. Collins przyznał, że ewentualny elektryczny McLaren mógłby być ograniczony wyłącznie do rynku chińskiego, czyli największego pojedynczego rynku EV na świecie. Przy ogłoszeniu fuzji z Forseven inwestorzy podkreślili, że marka skorzysta z technologii i know-how Nio. Czyli teoretycznie narzędzia do stworzenia elektryka są pod ręką. Pytanie tylko, kiedy i czy w ogóle Brytyjczycy zdecydują się je wykorzystać.

Przyszłość marki – ostrożna ofensywa

Choć McLaren nie goni ślepo za trendami, Collins zasugerował, że pierwsze owoce nowego rozdania zobaczymy „szybciej, niż się spodziewacie”. To oznacza, że projekty, które już były w toku przed przejęciem, dostaną teraz większy zastrzyk finansowy. A to może oznaczać pracowity czas dla fabryki w Woking.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Paweł Trafny

Redaktor działu Motorsport
Na co dzień dziennikarz, po godzinach mechanik-amator. Lubię brudzić ręce i pisać czystą prawdę o autach.

© 2026 MotoGuru.pl