Toyota może wejść do segmentu kompaktowych pick-upów modelem opartym na RAV4. Tetsuo Ogawa, szef Toyota Motor North America, nazwał taki samochód „szansą”, ale jednocześnie dał do zrozumienia, że projekt nie jest jeszcze gotowy do szybkiego startu.
Dealerzy Toyoty mają czekać na taki model, bo w gamie byłoby dla niego dość czytelne miejsce. Pick-up oparty na RAV4 najpewniej trafiłby poniżej Tacomy, czyli w rejon, w którym Ford Maverick zbudował sobie bardzo mocną pozycję.
To nie byłby klasyczny roboczy wół, tylko użytkowy crossover z otwartą skrzynią – a rynek w USA już pokazał, że wielu klientom właśnie tyle wystarcza.
Ford Maverick pokazał, że mały pick-up może być wielkim biznesem
Ford Maverick pojawił się w 2021 roku i szybko zmienił sposób myślenia o tańszych pick-upach w USA. W 2025 roku ten amerykański producent sprzedał tam 155 051 egzemplarzy Mavericka, czyli o 18,2%. więcej niż w 2024 roku.
To oznacza, że najmniejszy pick-up Forda sprzedał się ponad dwa razy lepiej niż Ranger. Taki wynik trudno zignorować, zwłaszcza dla Toyoty, która w USA od lat bardzo dobrze rozumie klientów od pickupów i SUV-ów.
Hyundai Santa Cruz, który wszedł na rynek w podobnym czasie, nie powtórzył tego sukcesu. W 2025 roku sprzedaż wyniosła 25 499 sztuk, a wokół modelu pojawiły się doniesienia o możliwym wcześniejszym zakończeniu produkcji.
Segment jest więc kuszący, ale nie wybacza nietrafionego pomysłu.
RAV4 daje Toyocie gotowy fundament
Najciekawsze w całej sprawie jest nie samo hasło „mały pick-up”, tylko wskazanie RAV4 jako bazy. Nowa generacja tego SUV-a standardowo korzysta z hybrydowego układu z silnikiem 2.5.
Wersja z napędem na cztery koła dokłada silnik elektryczny przy tylnej osi i podnosi moc. RAV4 ma też argument zużycia paliwa. Jest po prostu oszczędniejsze niż Maverick.
Wersja plug-in byłaby najmocniejszym scenariuszem
Toyota ma jeszcze jedną kartę, której Ford Maverick Hybrid nie przykrywa tak łatwo. RAV4 plug-in hybrid korzysta z silnika 2.5, akumulatora 22,7 kWh i silników elektrycznych. Łączna moc układu wynosi 304 KM, a zasięg w trybie elektrycznym dochodzi do 100 km.
Gdyby taka technika trafiła do kompaktowego pick-upa, Toyota mogłaby stworzyć samochód znacznie mocniejszy od Mavericka Hybrid i jednocześnie bardzo oszczędny w codziennym użytkowaniu. Oczywiście to najbardziej ambitny wariant, a nie potwierdzona specyfikacja przyszłego modelu.
W praktyce Toyota może zacząć ostrożniej, od klasycznej hybrydy. Taki układ lepiej pasuje do ceny, prostoty i charakteru auta, które miałoby wejść poniżej Tacomy. Segment małych pick-upów nie potrzebuje armaty na komary, ale dobra hybryda z logo Toyoty mogłaby wystarczyć aż nadto.
Na razie to szansa, nie zapowiedź premiery
Tetsuo Ogawa nie ogłosił konkretnej daty, nazwy ani decyzji produkcyjnej. Jego słowa sugerują raczej, że Toyota widzi przestrzeń rynkową i słyszy oczekiwania dealerów, ale projekt wymaga czasu.
To ważne rozróżnienie, bo pick-up na bazie RAV4 nadal pozostaje scenariuszem, nie gotowym modelem z cennika. Jeśli jednak Toyota zatwierdzi taki samochód, Ford Maverick może dostać najpoważniejszego rywala właśnie od marki, która ma ogromne doświadczenie w hybrydach i bardzo silną pozycję w USA.







