⏱️ 3 min.

Cła USA kosztują Europę miliardy. Volkswagen dostał największy rachunek

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

12-05-2026 07:05
fabryka BMW

Europejskie koncerny samochodowe straciły przez amerykańskie cła ponad 8 mld euro (ponad 33,9 mld zł). Największe obciążenie spadło na Volkswagena, ale problem dotyka też BMW, Mercedesa i Stellantisa. W tle rośnie presja na przenoszenie produkcji do USA.

Dla europejskich marek najważniejsze pytanie nie brzmi już tylko „ile trzeba dopłacić do eksportu?”. Coraz ważniejsze staje się to, gdzie opłaca się budować samochody przeznaczone na rynek amerykański.

Przy wysokich cłach decyzja o lokalizacji fabryki może mieć większe znaczenie niż kolejna korekta cennika.

Największy problem ma Volkswagen

Najwyższy rachunek przypadł Volkswagenowi. Koszty związane z amerykańskimi cłami za 2025 rok i pierwszy kwartał 2026 roku wyniosły w jego przypadku 3,6 mld euro (ok. 15,3 mld zł). Dyrektor finansowy Volkswagena Arno Antlitz ostrzegł inwestorów, że zwykłe cięcie kosztów nie wystarczy do utrzymania dotychczasowego modelu działania.

To ważny sygnał, bo sprawa nie wygląda jak jednorazowe księgowe ukłucie. Bardziej przypomina początek trwałej zmiany w sposobie prowadzenia biznesu za Atlantykiem.

BMW straciło na cłach około 2,1 mld euro (ok. 8,9 mld zł). Mercedes poniósł koszt na poziomie 1,3 mld euro (ok. 5,5 mld zł), a w przypadku Stellantisa było to 1,2 mld euro (ok. 5,1 mld zł). Łącznie europejscy producenci przekroczyli więc barierę 8 mld euro strat.

Fabryka w USA staje się polisą od polityki

BMW, Mercedes i Volkswagen mają już zakłady w Stanach Zjednoczonych. Audi jest w innej sytuacji, bo dopiero rozważa uruchomienie produkcji w USA. Taki ruch miałby ograniczyć wpływ ceł na wyniki finansowe marki.

fabryka Porsche leipzig

Przyszły amerykański zakład Audi ma być powiązany przede wszystkim z nadchodzącym Q9. Nowy SUV zostanie ustawiony ponad Q7 i Q8, więc pełniłby rolę flagowego modelu marki. W takim segmencie każdy dodatkowy koszt boli szczególnie mocno, bo klient premium nie zawsze chce finansować geopolitykę w cenie lakieru.

Stawki zmieniły reguły gry

Przez lata europejskie samochody trafiały do USA przy 2,5=procentowej stawce celnej. W kwietniu 2025 roku cła wzrosły do 27,5%, a w sierpniu 2025 roku spadły do 15%.

Obniżka nie uspokoiła jednak sytuacji producentów. Donald Trump uzasadniał zaostrzenie polityki handlowej tym, że europejskie koncerny sprzedają dużo samochodów w USA, a amerykańskie marki są w Europie niemal nieobecne. Dla producentów ze Starego Kontynentu oznacza to presję na marże, ceny i długoterminowe plany inwestycyjne.

Europa czeka na 4 lipca

Dnia 1 maja 2026 roku Donald Trump zagroził podniesieniem ceł na samochody importowane z Unii Europejskiej z 15 do 25%. Po rozmowie telefonicznej z Ursulą von der Leyen podwyżka została odroczona do 4 lipca.

BMW liczy jeszcze na rozwiązanie polityczne. Oliver Zipse, dotychczasowy szef bawarskiej marki, wyraził nadzieję na kompromis z administracją Donalda Trumpa. Takie porozumienie mogłoby pomóc szczególnie firmom, które już produkują w Stanach Zjednoczonych.

To uderza w Europę w złym momencie

Niepewność wokół ceł nakłada się na słabszą pozycję niemieckich producentów w Chinach. Europejskie marki tracą tam udziały, a chińskie firmy coraz skuteczniej walczą także na rynkach zagranicznych. Cła w USA są więc kolejnym frontem, a nie pojedynczym problemem.

Dla Volkswagena, BMW, Mercedesa, Stellantisa i Audi najbliższe tygodnie będą testem odporności strategii. Jeżeli stawki ponownie wzrosną, produkcja w USA może przestać być opcją dla wybranych modeli. Może stać się warunkiem utrzymania konkurencyjności na jednym z najważniejszych rynków świata.

Tagi: cła USA

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

Redaktor działu Retro
Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.

© 2026 MotoGuru.pl