Unia Europejska pracuje nad zmianami w okresowych badaniach technicznych pojazdów. Nowe zasady mają objąć nie tylko hamulce, układ kierowniczy i emisję spalin, lecz także systemy ADAS, poduszki powietrzne, automatyczne hamowanie awaryjne oraz auta elektryczne i hybrydowe.
Komisja transportu Parlamentu Europejskiego przyjęła projekt reform, ale przepisy nie są jeszcze gotowym prawem. Kluczowy etap ma nastąpić pod koniec maja 2026 roku, gdy Parlament Europejski zajmie się nimi na sesji plenarnej.
Badanie techniczne ma wejść głębiej w elektronikę auta
Dotychczasowe kontrole koncentrowały się głównie na klasycznych elementach mechanicznych. Nowy projekt przesuwa ciężar także na układy bezpieczeństwa aktywnego i biernego, które w nowoczesnych samochodach coraz częściej decydują o realnym poziomie ochrony.
Stacje kontroli miałyby sprawdzać m.in. działanie systemów ADAS, poduszek powietrznych i automatycznego hamowania awaryjnego. To oznacza bardziej techniczną procedurę, bo wiele usterek nie będzie widocznych bez diagnostyki elektronicznej.
Auta elektryczne i hybrydowe dostaną osobne testy
Projekt przewiduje też kontrole dopasowane do samochodów bateryjnych i hybrydowych. To logiczny kierunek, bo ich stan techniczny nie sprowadza się do tych samych elementów, które dominowały w epoce prostszych aut spalinowych.
Badanie techniczne ma więc lepiej odpowiadać konstrukcji współczesnych pojazdów. W praktyce może to oznaczać większą rolę specjalistycznego sprzętu i bardziej precyzyjnej diagnostyki.
Nie wykonasz akcji serwisowej? Auto może nie przejść badania
Jedną z najmocniejszych zmian jest powiązanie badania technicznego z obowiązkowymi akcjami serwisowymi producentów. Samochód, który nie przeszedł oficjalnej kampanii bezpieczeństwa, nie będzie mógł uzyskać pozytywnego wyniku kontroli.
To ważna zmiana dla kierowców używanych aut. Zaległa akcja serwisowa przestanie być tylko przypomnieniem z systemu producenta, a stanie się realną przeszkodą w dopuszczeniu pojazdu do ruchu.
Starsze auta bez corocznego obowiązku w całej UE
Europosłowie nie poparli pomysłu, by samochody starsze niż dziesięć lat obowiązkowo przechodziły badanie co roku. Komisja uznała ten kierunek za nieproporcjonalny i niewystarczająco poparty danymi o wpływie na liczbę wypadków.
W projekcie zostaje więc obecna częstotliwość dwuletnia. Państwa członkowskie nadal mogą jednak stosować ostrzejsze przepisy, jeśli uznają to za potrzebne.
Badanie techniczne za granicą, ale tylko tymczasowo
Nowe przepisy mają ułatwić życie kierowcom, którzy przebywają poza krajem rejestracji auta. Badanie techniczne będzie można wykonać w innym państwie Unii Europejskiej.
Taka kontrola da tymczasowy certyfikat ważny przez sześć miesięcy. Po tym czasie właściciel będzie musiał uregulować sytuację w kraju, w którym samochód jest zarejestrowany.
Unia chce mocniej uderzyć w kręcenie liczników
Projekt obejmuje również walkę z fałszowaniem przebiegu. Warsztaty będą miały obowiązek zapisywania stanu licznika przy każdej naprawie trwającej ponad godzinę.
Dane mają trafiać do krajowej bazy, co stworzy historię przebiegu pojazdu. Taki ślad utrudni sprzedaż auta z cofniętym licznikiem, choć rynek używanych samochodów pewnie szybko sprawdzi, jak szczelny będzie ten system.
Motocykle, ciężarówki, autobusy i busy też w projekcie
Zmiany nie kończą się na samochodach osobowych. Motocykle o pojemności powyżej 125 cm³ mają zostać objęte obowiązkowymi okresowymi badaniami technicznymi bez dotychczasowej elastyczności.
Unia chce też wzmocnić kontrole drogowe autobusów i ciężarówek. Celem ma być sprawdzanie 5% krajowego parku pojazdów, a zakres kontroli ma objąć również samochody dostawcze.
Emisja spalin: cząstki stałe i tlenki azotu, ale z decyzją państw
Projekt promuje badanie cząstek stałych i tlenków azotu. Państwa członkowskie mają jednak zdecydować, czy takie pomiary będą obowiązkowe. To zostawia miejsce na różne tempo wdrażania nowych zasad w poszczególnych krajach.
W efekcie kierowcy mogą dostać bardziej jednolite ramy unijne, ale z lokalnymi różnicami w praktycznym stosowaniu przepisów.






