86 zł za domknięcie drzwi? W Los Angeles powstała nowa „specjalizacja” wokół robotaxi Waymo

Wyobraź sobie, że twoja robota polega na… podchodzeniu do aut i domykaniu drzwi. Brzmi jak żart z internetu, ale w Los Angeles to realne zlecenia: firmy holownicze dostają nawet około 86 zł za to, żeby poprawić to, co pasażerowi nie wyszło po wyjściu z robotaxi Waymo.
Nie chodzi o pojedynczy absurd, tylko o nowy, mały ekosystem usług wokół autonomicznych taksówek, które potrafią być genialne w jeździe, a jednocześnie zaskakująco bezradne w „fizycznych drobiazgach”.
Robotaxi, które nie ruszy, bo drzwi są uchylone
W praktyce scenariusz bywa prosty: pasażer wysiada, drzwi zostają minimalnie niedomknięte, a samochód nie podejmuje jazdy. Zamiast „jakoś sobie z tym poradzić”, pojazd potrafi zatrzymać się i czekać – czasem dość niefortunnie, bo na ulicy albo w miejscu, które dla ruchu jest problemem.
Wtedy do akcji wchodzą firmy holownicze i pomoc drogowa, które coraz częściej działają jak zewnętrzne „ręce i nogi” dla floty robotaxi. W tle działa aplikacja Honk, która obsługuje zlecenia dla autonomicznych aut Waymo w rejonie Los Angeles: dostajesz powiadomienie, jedziesz na miejsce i… domykasz drzwi. Jeśli jest gorzej (auto utknęło w trasie, jest rozładowane albo stoi tak, że trzeba je przestawić), zlecenie kosztuje więcej.
Ile to kosztuje i ile można na tym zarobić
Stawki są na tyle konkretne, że aż proszą się o szybkie podsumowanie:
- domknięcie drzwi: około 79–86 zł za jedno zlecenie (22–24 dolarów),
- bardziej złożona pomoc, by auto wróciło do jazdy: około 215–287 zł (60–80 dolarów),
- porównawczo: standardowe holowanie auta potrafi kosztować około 897 zł (250 dolarów) – i to właśnie punkt odniesienia, który najbardziej boli część branży.
Na papierze wygląda to jak szybki strzał: chwila roboty i gotowe. W rzeczywistości firmy mówią wprost, że często jest to zajęcie niewydajne, a zysk bywa dyskusyjny, gdy doliczy się paliwo, czas i „polowanie” na właściwy samochód.
„Chodzisz godzinę, żeby zarobić 80 zł”
Problemem okazuje się nie tylko sama usterka, ale i logistyka. Nie zawsze dostaje się idealnie precyzyjną lokalizację pojazdu, więc pomoc może wyglądać jak spacer po okolicy w poszukiwaniu autonomicznej taksówki, która stoi gdzieś „niedaleko” – tylko nikt nie wie dokładnie gdzie. Według Evangeliki Cuevas, właścicielki JKK Towing, wygląda to tak:
Aplikacja nie zawsze prowadzi w punkt. Zdarza się, że szukamy auta nawet przez godzinę, zanim w ogóle możemy cokolwiek zrobić.
Do tego dochodzi zimna kalkulacja: przy stawce rzędu 79–86 zł za domknięcie drzwi, jedna długa akcja potrafi zjeść marżę niemal do zera.
Trzy zlecenia tygodniowo i „to nie jest interes życia”
Są też firmy, które biorą takie tematy regularnie, ale bez złudzeń co do zarobków. Cesar Marenco, właściciel Milagro Towing z Inglewood w Kalifornii, opisywał, że realizuje średnio około trzech zleceń tygodniowo dla Waymo przez Honk – najczęściej właśnie domknięcie drzwi albo holowanie pojazdu, który rozładował się na mieście. Według Cesara Marenco sytuacja wygląda następująco:
Zlecenia wpadają regularnie, ale trudno to nazwać maszynką do pieniędzy. Często to po prostu kolejny obowiązek w grafiku.
Gdy miasto mruga, robotaxi staje: blackout jako test rzeczywistości
To, że robotaxi potrafią „zastygnąć”, nie ogranicza się do drzwi. W San Francisco zdarzył się incydent, w którym część robotaxi Waymo zatrzymała się po awarii zasilania, gdy sygnalizacja świetlna przestała działać. W takich sytuacjach firmy holownicze też dostają sygnały o problemie – tyle że wtedy skala i chaos rosną, a pracy jest więcej niż rąk do pomocy.
Nie każdy chce w to wchodzić: stawki kontra realia holowania
Część branży woli odpuścić, bo porównuje stawki od Waymo z normalnym rynkiem. Jesus Ajuiñiga, menedżer Alpha Towing and Recovery w San Francisco, sygnalizował, że odrzuca takie zlecenia, bo oferowane kwoty nie mają podejścia do standardowej stawki holowania – zwłaszcza przy samochodach z napędem 4×4, gdzie jego liczy sobie około 897 zł (250 dolarów):
To nie są stawki, które odpowiadają temu, ile normalnie kosztuje holowanie. Różnica jest zbyt duża.
Zeekr z drzwiami przesuwnymi: technologia spróbuje „zamknąć temat”
Flota Waymo w dużej mierze bazuje na modelach Jaguar I-Pace, w których drzwi trzeba domykać klasycznie, ręką. Tymczasem Waymo testuje nowe robotaxi budowane przez chińskiego Zeekra, wyposażone w drzwi przesuwne jak w minivanie – a to oznacza, że mogą otwierać i zamykać się automatycznie.
Jeśli takie rozwiązanie wejdzie szerzej, zniknie przynajmniej jedna z najbardziej „ludzkich” bolączek robotaxi: niedomknięte drzwi po pasażerze. I być może skończy się era zleceń, w których ktoś realnie zarabia na tym, że technologia nie dopilnowała podstaw.
O autorze
Andrzej Utrata
Najnowsze

Dacia Bigster najtańsza w eksploatacji w swojej klasie według ADAC

Defender za 393 tys. dolarów, ale bez V8. Arvon pokazuje, jak daleko da się przesunąć granicę

Bugatti wskrzesiło Veyrona w ramach programu Solitaire. W16 na sterydach rozwija 1600 KM

Toyota szykuje nowe MR2. Silnik ma już gotowy, a reszta to… kilka lat cierpliwości



