Mercedes z hukiem otworzył sezon F1. Leclerc zaskoczony, Verstappen nie

Mercedes z mocnym akcentem rozpoczął sezon 2026 Formuły 1. George Russell zdobył pole position do Grand Prix Australii przed Kimim Antonellim, a skala przewagi zespołu podzieliła reakcje rywali. Charles Leclerc był wyraźnie zaskoczony, ale Max Verstappen uznał ten obraz za zgodny z tym, czego spodziewał się już po Bahrajnie.
Russell sięgnął po ósme pole position w karierze i wyprzedził Antonellego o 0,293 s. Isack Hadjar stracił blisko osiem dziesiątych i na debiucie w Red Bullu wywalczył trzecie miejsce. To potwierdziło status faworyta, który Mercedes zbudował po bardzo mocnych przygotowaniach do pierwszego sezonu po zmianie przepisów.
Leclerc zobaczył dane i nie dowierzał
Charles Leclerc był najszybszy na pojedynczym okrążeniu podczas testów w Bahrajnie, ale w Melbourne stracił do Russella 0,809 s. Ferrari ustawi się na drugim rzędzie, bo Leclerc ruszy obok Hadjara. Różnica okazała się większa niż kierowca Ferrari zakładał jeszcze dzień wcześniej. Leclerc nie ukrywał skali zaskoczenia po analizie danych Mercedesa:
Spodziewałem się około pół sekundy, a wyszło osiem dziesiątych. Gdy zobaczyłem dane, wgrałem je ponownie, bo myślałem, że jest w nich błąd.
McLaren widzi problem nie tylko na jednym kółku
McLaren ustawi się dopiero w trzecim rzędzie. Oscar Piastri był piąty ze stratą 0,862 s do Russella, a Lando Norris szósty i stracił 0,957 s. To wymagający punkt wyjścia dla ekipy, która zdobyła dwa poprzednie tytuły w mistrzostwach konstruktorów. Piastri przyznał, że tak duża przewaga Mercedesa była niespodzianką, choć wynik McLarena mniej więcej mieścił się w przewidywaniach zespołu.
Australijczyk zwrócił też uwagę na kapryśność nowych aut, bo niewielka zmiana z okrążenia na okrążenie potrafi kończyć się wyraźnie inną mocą, jaka jest do dyspozycji. W takim układzie margines błędu szybko robi się bardzo mały. Według Piastriego niedziela może wyglądać dla rywali jeszcze trudniej. Mercedes przejechał już dłuższe przejazdy i w tym trybie wyglądał nawet mocniej niż w kwalifikacjach. To ważny sygnał przed wyścigiem, bo tempo na jednym okrążeniu nie zawsze oddaje pełny obraz układu sił.
Verstappen nie był tym wynikiem zaskoczony
Max Verstappen patrzył na wynik Mercedesa znacznie spokojniej niż Leclerc i Piastri. Mistrz świata już w Bahrajnie sugerował, że Mercedes ukrywa część tempa w tle zamieszania wokół stopnia sprężania. W Melbourne nie zobaczył więc niczego, czego wcześniej by się nie spodziewał. Sytuacja Verstappena była przy tym zupełnie inna niż u Mercedesa. Holender rozbił samochód w Q1 i nie ustanowił czasu okrążenia, więc jego sobota skończyła się bardzo wcześnie. Red Bull mógł się ucieszyć z tego, że Hadjar na debiucie wywalczył trzecie miejsce.
Początek sezonu przywołał dawne skojarzenia
Pierwsze kwalifikacje roku od razu przywołały skojarzenia z sezonem 2014, gdy Mercedes idealnie trafił w zmianę przepisów dotyczących jednostek napędowych. Russell sam porównał obecną sytuację do dawnych, najmocniejszych lat zespołu. Na starcie nowej ery to Mercedes nadaje tempo, a reszta stawki musi bardzo szybko znaleźć odpowiedź.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Volvo traci w pierwszym kwartale 2026 r. na największym rynku. EX60 ma odwrócić trend

Cyfrowy dowód rejestracyjny w UE coraz bliżej. Papier jednak nie zniknie

Skandal w Niemczech. Volkswagen tnie koszty i stanowiska, ale… szefowie latają prywatnymi odrzutowcami

Luksusowa Toyota bZ7 kosztuje w Chinach mniej niż Dacia Duster w Polsce. 3000 zamówień w pierwszą godzinę od startu sprzedaży



