„Moda” z Francji już w Polsce. Drobniaki za miedź, tysiące za zniszczoną ładowarkę

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Kradzieże przewodów ze stacji ładowania samochodów elektrycznych przestały być problemem tylko Europy Zachodniej. Kolejne przypadki są odnotowywane również w Polsce, a koszt naprawy pojedynczego urządzenia może sięgać ponad 20 tys. zł. Co gorsza, wartość miedzi odzyskanej przez złodzieja stanowi zaledwie ułamek wyrządzonych szkód.

Kable z ładowarek znikają także w Polsce

Problem dotyczy przede wszystkim stacji z przewodami zamontowanymi na stałe, charakterystycznych dla szybkiego ładowania prądem stałym. Po przecięciu kabla stanowisko pozostaje niedostępne do czasu naprawy, więc skutki odczuwa nie tylko operator, lecz także kierowcy planujący ładowanie w danej lokalizacji.

Przypadki kradzieży odnotowano już w wielu częściach Polski. We Wrocławiu spośród 11 sprawdzonych ładowarek aż 10 miało zostać pozbawionych przewodów, natomiast na Śląsku uszkadzano m.in. urządzenia ustawione przy sklepach Biedronka. Wcześniej policja zatrzymywała również sprawców działających w Lubinie, Polkowicach i na Pomorzu.

Jedna z polskich spraw zakończyła się już wyrokiem. W Przemkowie na Dolnym Śląsku sprawca ukradł dwa przewody należące do sieci Powerdot. Sąd Rejonowy w Głogowie wymierzył mu osiem miesięcy ograniczenia wolności i 240 godzin prac społecznych, a dodatkowo nakazał zwrot prawie 15,5 tys. zł wartości skradzionego mienia.

Ekonomiczny bilans

Ekonomiczny bilans takich kradzieży jest wyjątkowo nieproporcjonalny. Według danych przytaczanych przez Powerdot jeden przewód może zawierać od 1,5 do 7 kg miedzi, a jej cena w polskich skupach wynosi około 40 zł za kilogram. Oznacza to, że wartość odzyskanego surowca sięga najwyżej kilkuset złotych.

Strata operatora jest wielokrotnie większa. W Niemczech EnBW wycenia przeciętny koszt naprawy po kradzieży na 3500 euro (ok. 15,1 tys. zł), natomiast Ionity wskazuje przedział od 2500 do 5000 euro (ok. 10,8–21,6 tys. zł) za jednostkowy przypadek. Do kosztu części dochodzi przyjazd serwisu oraz okres, w którym punkt ładowania nie przynosi przychodów.

Straty w dziesiątkach milionów

Jeszcze większą skalę zjawiska widać we Francji. Od początku 2026 roku złodzieje mieli zaatakować około 650 stacji szybkiego ładowania, a łączne straty branży oszacowano na 13 mln euro (ok. 56,1 mln zł). Według Matthieu Dischampsa z Charge France problem objął około 10% francuskiej publicznej sieci szybkiego ładowania.

Francuska branża szacuje przeciętną stratę na około 1500 euro (ok. 6477 zł) za jeden kabel. Inne szacunki wskazują na 1400-4000 euro (ok. 6045–17 272 zł), zależnie od typu ładowarki i zakresu uszkodzeń. Tymczasem sprzedaż miedzi odzyskanej z przewodu może przynieść sprawcy zaledwie 20-30 euro (ok. 86-130 zł).

Ładowarki trafiły na trasy patroli

We Francji operatorzy przekazują policji i żandarmerii informacje o najbardziej zagrożonych miejscach. W części regionów stacje ładowania zostały już włączone do tras nocnych patroli, a niektóre urządzenia automatycznie alarmują centrum nadzoru po przecięciu przewodu. Ma to skrócić czas od zdarzenia do pojawienia się funkcjonariuszy.

Operatorzy sięgają również po zabezpieczenia techniczne. Stosowane są dodatkowe osłony przewodów, monitoring oraz lokalizatory GPS. Testowane są też systemy, w których przecięcie kabla uwalnia trudną do usunięcia substancję znakującą, pozostającą na ubraniu, skórze lub narzędziach sprawcy.

Podobne rozwiązania pojawiają się w Niemczech. Operatorzy wykorzystują mocniejsze oświetlenie i wzmocnione osłony kabli, a niektóre sieci stosują wkładki z substancją barwiącą, która uwalnia się podczas cięcia przewodu.

Celowe niszczenie infrastruktury

Zysk ze złomu nie wyjaśnia wszystkich przypadków. Branża zwraca uwagę na zdarzenia, w których sprawca odcina przewód, lecz pozostawia go razem z kosztowną wtyczką w pobliżu stacji. Może to wskazywać na wandalizm lub celowe niszczenie infrastruktury, a nie próbę zarobku na odzyskanym metalu.

Właściciele skupów również muszą liczyć się z odpowiedzialnością. Za paserstwo grozi w Polsce do pięciu lat więzienia, a przepisy dotyczące odpadów nakładają na skupy obowiązki związane z identyfikacją sprzedających i dokumentowaniem pochodzenia złomu. KM.M zwróciło się do prezydentów 37 największych polskich miast z apelem o przeprowadzanie kolejnych wyrywkowych kontroli takich punktów.

Branża chce skuteczniejszego ścigania

Obowiązujące przepisy już pozwalają karać sprawców zarówno za kradzież, jak i zniszczenie mienia. Branża elektromobilności apeluje jednak do administracji i policji o skuteczniejsze wykrywanie takich przestępstw oraz rozważa postulaty dotyczące mocniejszej ochrony prawnej infrastruktury ładowania.

Nie ma przy tym jednolitej ogólnopolskiej statystyki pozwalającej określić, jaki odsetek stacji w Polsce padł ofiarą takich zdarzeń. Dostępne przypadki pokazują jednak, że problem nie jest już wyłącznie zachodnioeuropejskim zjawiskiem, a wraz z rozbudową sieci ładowania znaczenie zabezpieczeń i sprawnego serwisu będzie rosło.

O autorze

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Zespół redakcyjny
Redakcja MotoGuru.pl to zbiorowy podpis stosowany przy materiałach przygotowanych wspólnie przez członków zespołu, aktualizowanych przez więcej niż jedną osobę lub publikowanych w ramach współpracy wydawniczej.Każdy taki tekst podlega standardowej weryfikacji redakcyjnej. Sprawdzamy zgodność ze źródłami, poprawność danych, nazw, dat i kontekstu, a informacje pochodzące od producentów oraz innych podmiotów zewnętrznych oddzielamy od ustaleń i wniosków redakcji.Za ostateczną publikację i stosowanie standardów redakcyjnych odpowiada zespół MotoGuru.pl pod nadzorem kierownictwa redakcji. Informacje o członkach zespołu, ich doświadczeniu oraz sposobie przygotowywania treści znajdują się na stronach „O nas” i „Zasady redakcyjne”.

© 2026 MotoGuru.pl