Ceny paliw w Polsce ponownie mocno wzrosły po zakończeniu programu CPN, a olej napędowy można już kupić taniej w kilku innych krajach Europy. Mateusz Morawiecki zapowiedział nowy „mechanizm antyszokowy”, który miałby automatycznie zwracać kierowcom część kosztów tankowania, gdy ropa przekroczy określony poziom cenowy.
Automatycznie uruchamiany mechanizm
Propozycję przygotowuje stowarzyszenie Rozwój Plus, którego liderem jest Mateusz Morawiecki. Jej założenie polega na utworzeniu specjalnego funduszu zasilanego częścią nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Zgromadzone pieniądze miałyby później wracać do kierowców podczas tankowania.
Kluczowy byłby poziom notowań ropy. Morawiecki zapowiedział, że mechanizm miałby włączać się po przekroczeniu 80 dolarów za baryłkę. Jednocześnie przewidziano limit korzystania z rozwiązania: do 50 litrów paliwa tygodniowo i maksymalnie 200 litrów miesięcznie.
Były premier tłumaczył założenia proponowanego systemu następująco:
Jeżeli cena ropy przekroczy 80 dolarów za baryłkę, mechanizm jest automatycznie uruchamiany, z limitem do 50 litrów tygodniowo, 200 litrów miesięcznie, po to, żeby nie było takich handlarzy, którzy mogą jeździć z kanistrami od stacji do stacji i czekać na późniejsze zwyżki i wykorzystywać ten mechanizm.
Pieniądze nie bezpośrednio z budżetu
Według Morawieckiego rozwiązanie nie powinno być finansowane z bieżących wydatków budżetowych. Źródłem środków byłaby specjalna danina od nadzwyczajnych zysków przedsiębiorstw paliwowych, określana jako windfall tax. Polityk wskazał, że podobne rozwiązania były stosowane między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii i we Włoszech.
Morawiecki zapowiedział przygotowanie projektu przez Rozwój Plus i przekazanie go rządowi. Jednocześnie ocenił, że szanse na szybkie wykorzystanie propozycji przez obecny gabinet są niewielkie.
Podczas konferencji mówił również o możliwości dalszego wzrostu cen na stacjach:
Cena 9 złotych, 10 złotych, to nie jest już abstrakcja.
Jego zdaniem jednym z powodów wysokich cen są nadzwyczajne zyski osiągane przez koncerny paliwowe na kolejnych etapach sprzedaży. Wskazywał w tym kontekście na marżę rafineryjną, hurtową i detaliczną.
Diesel droższy niż u części sąsiadów
Dyskusja o kolejnych mechanizmach osłonowych pojawia się w momencie, gdy Polska straciła część swojej wcześniejszej przewagi cenowej wobec innych państw Unii Europejskiej. Według danych Komisji Europejskiej przytaczanych przez media na początku tygodnia litr oleju napędowego kosztował w Polsce średnio 1,98 euro (ok. 8,55 zł). Średnia dla całej UE wynosiła 2,11 euro (ok. 9,11 zł).
W kilku krajach można było jednak zatankować diesla taniej. Na Słowacji średnia wynosiła 1,91 euro (ok. 8,25 zł), w Czechach 1,96 euro (ok. 8,46 zł), a na Węgrzech – 1,86 euro (ok. 8,03 zł). Jeszcze niższe ceny odnotowano między innymi w Bułgarii – 1,81 euro (ok. 7,82 zł) – oraz w Hiszpanii, gdzie litr oleju napędowego kosztował średnio 1,80 euro (ok. 7,77 zł).
Tańszy diesel niż w Polsce był także w Chorwacji, Słowenii i Rumunii. Oznacza to, że choć krajowe ceny nadal pozostawały poniżej średniej unijnej, Polska przestała wyróżniać się szczególnie tanim olejem napędowym.
Benzyna w Polsce nadal poniżej średniej UE
Nieco lepiej sytuacja wygląda w przypadku benzyny 95-oktanowej. Jej średnia cena w Polsce wynosiła 1,81 euro (ok. 7,82 zł), czyli mniej więcej tyle samo co w Czechach i Hiszpanii. Średnia unijna sięgała natomiast 2,04 euro (ok. 8,81 zł).
Najmniej za benzynę płacili kierowcy w Bułgarii – 1,57 euro (ok. 6,78 zł) za litr – oraz w Szwecji, gdzie średnia wynosiła 1,59 euro (ok. 6,87 zł). W Szwecji funkcjonuje własny mechanizm obniżający ceny paliw na stacjach.
Program CPN zakończył się 31 sierpnia
Wzrost cen w Polsce nastąpił po zakończeniu drugiej odsłony programu Ceny Paliwa Niżej. Mechanizm obowiązywał od 17 do 31 sierpnia i obejmował między innymi obniżenie VAT na wybrane paliwa z 23 do 8% oraz ustalenie maksymalnych cen sprzedaży. Za sprzedaż paliwa powyżej ustalonego limitu groziła kara do 1 mln zł.
Dotychczasowy koszt programu CPN wyniósł około 4,7 mld zł. Samo przywrócenie obniżonego VAT na ostatnie dwa tygodnie sierpnia miało kosztować budżet około 495 mln zł. Minister energii – Miłosz Motyka – informował, że ze względu na napiętą sytuację budżetową nie ma obecnie możliwości dalszego finansowania CPN w dotychczasowej formule. Jednocześnie w Ministerstwie Energii trwają prace nad założeniami ustawy dotyczącej nadzwyczajnych zysków koncernów energetycznych.
Propozycja Rozwoju Plus idzie więc w podobnym kierunku pod względem źródła finansowania, ale zakłada inny sposób działania. Zamiast okresowo wprowadzanej obniżki podatków miałby powstać stały mechanizm uruchamiany po przekroczeniu określonej ceny ropy, z limitem paliwa objętego wsparciem. Na razie pozostaje to jednak zapowiedzią projektu, a nie obowiązującym rozwiązaniem.






