Jeszcze niedawno 50–60 km jazdy elektrycznej było dla hybrydy plug-in przyzwoitym wynikiem. Dziś coraz więcej modeli przekracza 100 km według WLTP, a czołówka pokazuje, jak bardzo zmieniła się koncepcja PHEV-a.
Duży akumulator zmienił możliwości hybryd plug-in
Pierwsze generacje popularnych PHEV-ów miały stosunkowo niewielkie akumulatory i traktowały napęd elektryczny głównie jako uzupełnienie silnika spalinowego. W najnowszych konstrukcjach proporcje zaczynają wyglądać inaczej: akumulatory o pojemności około 20 kWh i większej pozwalają pokonywać codzienne trasy bez uruchamiania jednostki spalinowej.
Zmienia się również sposób ładowania. Przykładowo najnowsze hybrydy eHybrid Grupy Volkswagen mogą korzystać z ładowania prądem przemiennym o mocy 11 kW oraz prądem stałym z mocą sięgającą 50 kW. Jeszcze kilka lat temu możliwość szybkiego nabijania baterii w ich przypadku rzadkością.
Volkswagen Golf potrafi przejechać 143 km na prądzie
Wśród europejskich modeli szczególnie mocno wyróżnia się Volkswagen Golf eHybrid z zasięgiem do 143 km WLTP. To wartość, która jeszcze niedawno kojarzyła się raczej z niewielkimi samochodami elektrycznymi niż hybrydą z silnikiem spalinowym na pokładzie.
Bardzo podobny wynik osiąga Audi A3. W zależności od wersji może przejechać do 141 km, natomiast A3 Allstreet – do 138 km. Skoda Superb oferuje z kolei do 135 km jazdy elektrycznej, a Volkswagen Passat Variant – do 133 km.

fot. Audi
Do grupy PHEV-ów przekraczających granicę 120 km należą także Cupra Leon i Leon Sportstourer z wynikiem do 131 km, Mercedes GLC Coupé z zasięgiem do 130 km, Volkswagen Tiguan osiągający do 126 km oraz Cupra Formentor i Skoda Kodiaq – po 123 km.
Range Rover Sport może przejechać do 122 km, a Cupra Terramar i BYD Seal U DM-i – do 120 km.
Lista PHEV-ów z dużym zasięgiem jest coraz dłuższa
Granica 100 km przestała być zarezerwowana dla pojedynczych konstrukcji. Range Rover oferuje do 117 km jazdy elektrycznej, podobnie jak Mercedes klasy S. Mercedes klasy C osiąga do 116 km, Volkswagen Tayron do 115 km, a klasa C Kombi do 113 km.
Dalej znajdują się Mercedes CLE z wynikiem do 111 km, Ford Grand Tourneo Connect mogący pokonać 110 km oraz Mercedes klasy E w wersji sedan i kombi – po 106 km. BMW serii 5 może przejechać do 105 km, Mercedes GLE Coupé również do 105 km, a Mercedes GLE do 103 km.

fot. Mercedes
BMW X5 osiąga do 102 km zasięgu elektrycznego, natomiast BMW serii 3 w wersji sedan – do 101 km. Na granicy 100 km znajduje się MG HS. To pokazuje, że trzycyfrowy zasięg elektryczny nie jest już ciekawostką ograniczoną do jednego producenta czy segmentu.
Nieco poniżej tej granicy pozostają m.in. Renault Rafale z wynikiem 97 km, Lexus NX i BMW serii 3 Touring (do 96 km), Porsche Panamera (do 93 km) oraz Volvo V60 – do 92 km. BMW X1 i Jaecoo 7 osiągają do 90 km, a Opel Grandland Plug-in Hybrid – do 87 km.
„Superhybryda” to przede wszystkim nowa nazwa starego pomysłu
Wraz ze wzrostem pojemności akumulatorów pojawiło się określenie „superhybryda”. Posługują się nim m.in. producenci z Chin, ale termin zaczął pojawiać się również w komunikacji europejskich marek. Technicznie nadal mówimy jednak o rozwinięciu znanej koncepcji hybrydy plug-in z większym akumulatorem i dłuższym zasięgiem elektrycznym.
Różnica względem starszych PHEV-ów jest mimo wszystko znacząca. Samochód zdolny przejechać ponad 100 km bez uruchamiania silnika spalinowego może w typowym codziennym użytkowaniu funkcjonować przez znaczną część czasu podobnie jak auto elektryczne, o ile właściciel rzeczywiście regularnie go ładuje.
Zasięg WLTP to nie obietnica codziennych 143 km
Wszystkie podawane wartości są wynikami homologacyjnymi lub deklaracjami producentów opartymi na cyklu WLTP. Rzeczywisty dystans pokonywany na energii z akumulatora zależy m.in. od temperatury, prędkości, stylu jazdy oraz wykorzystania ogrzewania i klimatyzacji.
Nie zmienia to kierunku rozwoju tej kategorii. Współczesny PHEV może mieć ponad 100 km homologowanego zasięgu elektrycznego, a możliwość szybkiego ładowania dodatkowo zaciera część różnic między nim a samochodem w pełni elektrycznym. Silnik spalinowy coraz częściej pozostaje więc przede wszystkim zabezpieczeniem na dłuższą trasę – oczywiście pod warunkiem, że kierowcy chce się podłączać kabel.






