Leapmotor B05 za 106 900 zł. Tyle mocy i zasięgu nie daje nikt w tej cenie – porównanie z rywalami

Leapmotor B05 wchodzi na polski rynek z promocyjną ceną na poziomie miejskich elektryków, ale parametrami typowymi dla modeli z wyższej półki. Za 106 900 zł oferuje 218 KM, napęd RWD i do 401 km (WLTP) — wartości, których żaden konkurent w tej półce cenowej nie jest w stanie powtórzyć. W zestawieniu z autami kosztującymi podobnie i bezpośrednimi rywalami segmentu C widać, jak agresywnie Chińczycy ustawili swój cennik.
Cena stawia B05 obok mniejszych aut
W okolicach 105–110 tys. zł rynek oferuje głównie samochody miejskie lub hybrydy. Fiat Grande Panda Electric kosztuje 107 000 zł, ma napęd na przednie koła i zasięg 320 km. Za Citroëna ë-C3 Comfort Range (44,8 kWh) trzeba z kolei zapłacić 109 201 zł.
Renault Clio full hybrid E-Tech 160 stanowi wydatek 106 900 zł, ale nie jest autem elektrycznym. To hybryda segmentu B+, więc stanowi alternatywę cenową, a nie technicznego rywala dla B05. MG4 Standard 49 kWh jest najbliżej koncepcji Leapmotora, bo to kompaktowy elektryk z napędem na tylne koła. Obecnie w promocyjnej ofercie wyceniono go na 105 900 zł.
Parametry robią różnicę
Mierzący 443 cm długości Leapmotor B05 ma 218 KM, czyli więcej niż auta z podobnego poziomu cenowego. Fiat Grande Panda Electric i Citroën ë-C3 wytwarzają po 113 KM, natomiast Renault Clio full hybrid E-Tech zapewnia moc 160 KM. MG4 Standard 49 kWh ma z kolei 170 KM.
Różnica jest widoczna również w zasięgu. B05 w podstawowej wersji zapewnia do 401 km WLTP, podczas gdy Grande Panda Electric i ë-C3 oferują, odpowiednio, 320 i 326 km. MG4 Standard 49 kWh bez ładowania pokona zaś 350 km.
Bezpośredni rywale są wyraźnie drożsi
W klasie kompaktowych elektryków B05 nie konkuruje już tylko z miejskimi autami za podobne pieniądze. Tu pojawiają się Citroën ë-C4 54 kWh, Peugeot E-308 54 kWh, Opel Astra Electric 54 kWh i BYD Dolphin Comfort 60 kWh. Każdy z nich jest droższy od Leapmotora.
- Citroën ë-C4 54 kWh kosztuje 138 903 zł (w promocji), ma 156 KM, zasięg 416 km i napęd FWD.
- Peugeot E-308 54 kWh kosztuje 171 600 zł, ma 156 KM, zasięg 397-415 km i napęd FWD.
- Opel Astra Electric 54 kWh kosztuje 132 300 zł (w promocji), ma 156 KM, zasięg 422-454 km i napęd FWD.
- Renault Megane comfort range kosztuje 179 900 zł, ma 218 KM, zasięg 468 km i napęd FWD.
RWD za tę cenę to najmocniejszy argument
Napęd na tylne koła nie jest w tej klasie oczywistością, szczególnie przy takiej cenie. Volkswagen ID.3, który właśnie doczekał następcy, i MG
4 również od nawierzchni odpychają się za pomocą tylnych kół. Reszta wskazanych konkurentów korzysta z napędu na przednie koła.
W praktyce B05 łączy trzy rzeczy, które rzadko występują razem: niską cenę, wysoką moc i spory zasięg. Taki zestaw u europejskich kompaktów elektrycznych zwykle oznacza znacznie wyższą kwotę w cenniku.
Największy problem mają europejskie kompakty
Największa różnica cenowa pojawia się przy porównaniu z Renault Megane E-Tech. Jego silnik rozwija identyczną moc, co B05, ale to auto kosztuje o 73 000 zł więcej. Częściowo tę różnicę tłumaczy akumulator trakcyjny o pojemności 60 kWh. Tyle że Leapmotor B05 w odmianie PROMAX, wycenionej na 116 400 zł (w promocji), dysponuje 67,1 kWh.
Leapmotor B05 zmienia punkt odniesienia
Leapmotor B05 nie jest tylko kolejnym tanim elektrykiem z Chin. Celuje w segment kompaktów, ale cenowo wchodzi między miejskie auta na prąd. To przesuwa granicę tego, czego klient może oczekiwać za ok. 107 tys. zł.
Na papierze B05 wypada najmocniej tam, gdzie kupujący zwykle patrzą najpierw: cena, zasięg, moc i napęd. Rywale nadal mogą odpowiadać marką, siecią sprzedaży, wykończeniem albo zaufaniem, ale w czystym porównaniu katalogowym Leapmotor ma bardzo mocną pozycję.
Dla europejskich producentów to ostrzeżenie zapisane w cenniku.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem

Norris nie wierzy w naprawę nowych przepisów F1. „Pozbądźcie się baterii”





