⏱️ 4 min.

Stellantis przyspiesza: nowy prezes zapowiedział odbicie, wsparcie dla tanich aut i szczuplejszy zarząd

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

12-09-2025 14:09
2024 Jeep Wagoneer

Nowy dyrektor generalny Stellantisa, Antonio Filosa, zapowiedział odbicie sprzedaży w czwartym kwartale 2025 roku i stopniową poprawę kluczowych wskaźników. Po trudnym półroczu, gdy grupa wykazała stratę 2,3 mld euro, kierownictwo wskazało kierunek: powrót do wzrostu wolumenów, większy nacisk na kluczowe rynki oraz odchudzenie struktury decyzyjnej. Brzmi ambitnie. Teraz pozostaje sprawdzić, na ile deklaracje przełożą się na realne wyniki.

Sygnały nadziei po trudnym półroczu

Stellantis odnotowało w pierwszej połowie 2025 roku stratę 2,3 mld euro. Filosa podkreślił, że w czwartym kwartale 2025 roku wolumeny sprzedaży mają wzrosnąć, a trend umocni się w 2026 roku. W ujęciu operacyjnym poprawa ma dotyczyć „wszystkich głównych wskaźników”. Jak powiedział Antonio Filosa:

W czwartym kwartale roku zarejestrujemy wzrost wolumenów, który powinien utrwalić się w 2026 roku, wraz z postępującą poprawą najważniejszych wskaźników efektywności.

To klarowne postawienie sprawy – po okresie spadków grupa zamierza wrócić na ścieżkę wzrostu, a nie tylko „optymalizować” koszty.

Priorytety: Ameryka Północna i Europa

Wśród priorytetów Filosa wskazał przede wszystkim odbudowę pozycji w Ameryce Północnej, gdzie w ostatnich latach sprzedaż skurczyła się m.in. przez wycofanie lub „wyciszenie” popularnych modeli. W Europie celem ma być ofensywa produktowa i „bezbłędna egzekucja”, co jest eleganckim eufemizmem na punktualne premiery, stabilne łańcuchy dostaw i mniejszą liczbę potknięć jakościowych. Lista zadań, które mają dźwignąć wynik, wygląda następująco:

  • wzrost biznesu w Ameryce Północnej, dzięki lepszej ofercie modelowej,
  • nowe produkty w Europie i dopięte na ostatni guzik wdrożenia,
  • wzrost rentowności w kluczowych liniach modelowych.

Citycar i neutralność technologiczna

Filosa wrócił do dyskusji o wsparciu dla małych, przystępnych cenowo samochodów, wskazując na synergie w segmencie kompaktów i aut miejskich (Fiat Grande Panda, Citroën C3, Opel Frontera). Jak podkreślił menedżer, te auta zużywają mniej paliwa i emitują mniej zanieczyszczeń niż duże modele, więc zasługują na preferencje w politykach publicznych. Jak powiedział Antonio Filosa:

Samochody małe i ekonomiczne zużywają paliwa mniej i emitują mniej dwutlenku węgla niż duże modele, dlatego zasługują na polityki wsparcia. Potrzebujemy przy tym większej neutralności technologicznej, a nie wyłącznie promowania aut elektrycznych.

W tle pozostaje kurczący się rynek Unii Europejskiej, który spadł z około 19 do 15 mln rejestracji rocznie. Filosa zaznaczył konieczność przyspieszenia wymiany parku, co ma jednocześnie napędzić popyt i obniżyć średnie emisje.

Lżejsza struktura decyzyjna

Wraz z nowym kierownictwem Stellantis odchudziło zarząd wykonawczy. Poprzednio liczył on ponad 30 osób, obecnie – około 15. Jak wskazał Filosa:

Zmniejszenie liczby członków komitetu wykonawczego poprawiło ład korporacyjny i przyspieszyło podejmowanie decyzji.

Krótko mówiąc: mniej szczebli, krótsza ścieżka akceptacji, mniejsze ryzyko „utonięcia” projektu w procedurach. Jeśli to się potwierdzi, procesy rozwojowe i wdrożeniowe faktycznie przyspieszą.

Antonio Filosa

Leapmotor jako dźwignia skali

Filosa określił inwestycję w Leapmotor jako „bardzo udaną”. Startup, który produkował ok. 5000 aut miesięcznie, ma dziś osiągać ok. 50 000 miesięcznie i celować w 600 000 egzemplarzy w 2025 roku. Jak zaznaczył menedżer:

Wspólne przedsięwzięcie z Leapmotor działa dobrze, również w Europie. W Niemczech Leapmotor już przewyższyło BYD-a.

To mocne stwierdzenie i jednocześnie sygnał, że Stellantis traktuje partnerstwo jako sposób na szybkie zwiększenie podaży tańszych samochodów elektrycznych i skrócenie czasu do wejścia w nowe nisze. Jeśli tempo wzrostu produkcji się utrzyma, efekt skali może zauważalnie poprawić konkurencyjność cenową ofert pod markami grupy.

Co dalej? Mniej słów, więcej dostaw

Plan Filosy jest klarowny: zwiększyć sprzedaż w krótkim terminie, odchudzić zarządzanie, wesprzeć segmenty „value for money” i wykorzystać kooperacje technologiczne do skalowania wolumenów. Jeśli deklarowana neutralność technologiczna przełoży się na różnorodność napędów (elektryczne tam, gdzie mają sens ekonomiczny, i oszczędne układy w małych autach), Stellantis ma szansę na realne zwiększenie udziałów. Klucz? Ceny, niezawodność, dostępność – oraz widoczne, szybkie dostawy nowych modeli zamiast kolejnych prezentacji koncepcji.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Adam Główka

Redaktor działu Simracing
Jeżdżę, piszę, testuję. Wierzę, że każdy samochód ma swoją historię – trzeba tylko umieć ją opowiedzieć.

© 2026 MotoGuru.pl