Prius z gadżetem za 3603 zł „przejechał” USA prawie sam. W 99% autonomicznie na morderczym Cannonballu

Ośmioletnia Toyota Prius z przebiegiem ćwierć miliona mil oraz pudełko wielkości smartfona za równowartość 3603,40 zł – miał być to przepis na nowy rozdział w historii nielegalnych wyzwań przez Stany Zjednoczone. Jay i Gypsy Roberts udowodnili, że półautonomiczna jazda nie jest obietnicą Big Techu, tylko praktyką: z Darien w Connecticut do Los Angeles dojechali w 38 godzin, dotykając kierownicy przez zaledwie 19 minut i 57 sekund. To oznacza, że system Comma 3X prowadził auto przez 99,125% trasy.
Burza, ciemność, woda na drodze. A Comma 3X „po prostu jechał”
Około 1500 mil (ok. 2414 km) od startu, na zachodnim odcinku trasy, duet wpadł w skrajnie niebezpieczne warunki nad Oklahomą.Na autostradzie I-40 było stojące lustro wody, noc i porywisty wiatr po niedawnym tornadzie. Właśnie wtedy półautonomiczny zestaw zrobił różnicę: zamiast walczyć z kierownicą, zwolnili do ~50–55 mil/h, a Comma 3X utrzymywał pas i prędkość – tam, gdzie wiele fabrycznych asystentów kierowcy zwyczajnie by się poddało. Jak stwierdził Jay Roberts, Comma 3X nawigował bezbłędnie, mimo ulewy i podmuchów wiatru. 
$1000 gadżet, gniazdo OBD-II i 8-letni wóz
Comma 3X to urządzenie z rynku wtórnego, które podłącza się przez OBD-II i montuje na szybie pod lusterkiem. Producent deklaruje zgodność z ponad 325 modelami, w tym Toyotą Prius z 2017 roku – skromnym, używanym egzemplarzem wycenionym na równowartość około 36 034 zł. Sercem rozwiązania jest oprogramowanie OpenPilot, które na trasie ustawiono na stałą prędkość przelotową ok. 146 km/h, czyli 91 mph. Prius trzymał się pasa, zwalniał, gdy trafiał na wolniejsze auto, i wracał do tempa, gdy droga znów na to pozwalała.
Rok wcześniej: 98,416% bez rąk, sześć tankowań i korek na trzy godziny
Jay i Gypsy nie byli nowicjuszami. W 2024 roku przejazd zajął im 43 godziny i 18 minut, z kontaktem z kierownicą przez 39 minut i 21 sekund (98,416% prowadzenia systemu). Wynik byłby lepszy, gdyby nie poważny wypadek w West Texas, który zatrzymał ruch na trzy godziny. Ograniczenia zasięgu ze względu na seryjny zbiornik Priusa o pojemności 11,3 galona (prawie 43 litry) wymusiły sześć postojów na paliwo, a każdy postój i zmiana kierowcy dokładały cenne sekundy do czasu spędzonego na kontakcie z kierownicą.
Jak policzyć każdą sekundę?
Przy podejściu w 2025 roku para skupiła się na jednym: ograniczyć dotykanie kierownicy do minimum. Prius dostał 32-galonowy zbiornik pomocniczy (121 litrów), co w praktyce zamieniło sześć tankowań w jedno (na wschód od Amarillo w Teksasie). Druga innowacja była równie prosta, co sprytna: Jay owinął kierownicę taśmą przewodzącą i kazał sobie oraz Gypsy jeździć w przewodzącej kurtce i rękawicach. Obwód podłączono do zasilania i liczników LCD na desce; te zliczały zarówno liczbę kontaktów, jak i łączny czas dotyku. Po wszystkim wyświetlacze pokazały: 19 minut i 57 sekund kontaktu, co oznacza 99,125% prowadzenia przez Comma 3X.
Równo 38 godzin
Dzięki jednemu tankowaniu i braku wielogodzinnych blokad na trasie udało się „urwać” równo pięć godzin względem 2024 roku. Jay podkreślił, że przekroczenie psychologicznej bariery 99% miało znaczenie symboliczne: to już nie eksperyment naukowy, a praktyka do powtórzenia. Do tego dochodzi kontekst: Alex Roy w grudniu zakończył 45-godzinną i 36-minutową próbę w Tesli Model S z 98,52% jazdy na systemie producenta. Roy zauważył, że dzisiejszy Cannonball to nie kult koni mechanicznych, lecz dyscyplina z pogranicza inżynierii, pogody i łączności.Alex Roy oświadczył:
Najbardziej zdyscyplinowani uczestnicy Cannonballa nie rozmawiali o mocy czy prędkości maksymalnej. Ich językiem były świadomość sytuacyjna, ekonomia paliwa, aktualizacje OTA, integracja danych o pogodzie, komunikacja redundantna i zarządzanie energią.
„To musi wyjechać na drogę, żeby ludzie przestali się bać”
Jay Roberts widzi swoją misję podobnie jak pionierzy z początku XX wieku. Przypomniał, że Erwin George „Cannon Ball” Baker pokonywał Amerykę ponad sto razy, by „udowodnić technologię”. Jay stwierdził, że społeczność Cannonballa robi dziś to samo w erze autonomii – pokazuje, że systemy asysty są w stanie realnie przejąć obowiązki na tysiącach kilometrów. Jay Roberts powiedział:
Przejechałem z jednego wybrzeża na drugie w 38 godzin i dotykałem kierownicy mniej niż 20 minut. Jechałem trochę powyżej limitu i zrobiłem to bezpiecznie.
Prosta taktyka, zero agresji i minimum manewrów
Strategia była bez fajerwerków: stała prędkość przelotowa ~146 km/h, absolutne minimum zmian pasa ruchu, bo do tego Comma potrzebuje ludzkiej inicjacji. Gdy inny samochód zajeżdżał drogę, Prius dostosowywał prędkość i jechał za nim, aż pas znów był wolny. Mniej interwencji oznacza mniej dotykania kierownicy. I o to w tym przejeździe chodziło.
Można poprawić sekundę, ale granica systemu jest blisko
Jay przyznał, że wycisnął z Comma 3X niemal wszystko. Następnym krokiem ma być „pełna autonomia” na całej trasie. Paradoks polega na tym, że nawet perfekcyjnie przygotowany przejazd przegrywa z losowością: warunki drogowe i incydenty w ruchu potrafią zniweczyć miesiące planowania. Andrew Pieper (rekordzista w kategorii motocykli) ujął to dosadnie – można rozwiązać 500 problemów przed startem, ale jeden „spoza kontroli” może zniweczyć całą próbę. Jay Roberts dodał:
Pełna autonomiczna próba nastąpi – prędzej, niż ludziom się wydaje.
Rynek wtórny kontra fabryka: różne drogi, ten sam cel
Comma 3X nie jest fabrycznym rozwiązaniem. To zestaw wpinany i konfigurowany przez użytkownika, co od razu wywołuje spór o metodologię i porównania do „wbudowanych” systemów w nowych autach. Ale to właśnie w takim starciu – z prostotą, kosztami i dostępnością – Comma pokazuje pazur. Bo mówimy o sprzęcie za 3603,40 zł, który jest kompatybilny z setkami modeli, również w pospolitym hybrydowym sedanie.
Bezpieczeństwo a prawo

Cannonball – niezależnie od epoki – pozostaje przedsięwzięciem balansującym na granicy prawa i zdrowego rozsądku. Ta historia nie legalizuje przekraczania ograniczeń, ale pokazuje, w jakim kierunku idą technologie wsparcia kierowcy. Paradoks: żeby udowodnić, że systemy potrafią, trzeba je wypuścić w świat daleko poza laboratoryjne scenariusze. To od zawsze było sednem Cannonballa – kiedyś sprawdzano wytrzymałość maszyn, dziś testuje się spójność oprogramowania, czujników i ludzi.
Najważniejsze liczby i fakty (w skrócie)
- Auto i system: Toyota Prius (2017), Comma 3X (OpenPilot), urządzenie za 3603,40 zł (około 1000 dolarów).
- Czas przejazdu 2025: 38 h 00 min; „hands-on” 19:57 → 99,125% autonomii.
- Czas przejazdu 2024: 43 h 18 min; „hands-on” 39:21 → 98,416% autonomii.
- Prędkość przelotowa: ok. 146 km/h (91 mil/h).
- Tankowania 2025: jedno (aux-tank 32 galony);
- Tankowania 2024: sześć.
- Cena auta używanego auta: ~36 034,00 zł (około 10 000 dolarów).
- Warunki: burza w Oklahomie, noc, stojąca woda, porywy wiatru po tornadzie.
Czy to „koniec kierowcy”?
Najlepsze systemy asystujące wymagają zaangażowania człowieka. Ten przejazd nie był „bez kierowcy” – był z kierowcą, który robił dla systemu to, czego ten dziś potrzebuje: podejmował decyzje o manewrze, paliwie, strategii. Ale jeśli za 3603,40 zł można uzyskać 99% odciążenia na trasie z Atlantyku nad Pacyfik, to pytanie nie brzmi „czy”, tylko „kiedy i na jakich warunkach” ta praktyka zejdzie pod strzechy. I czy regulacje oraz infrastruktura nadążą.
Co z tego ma zwykły kierowca?
Nie musisz jechać Cannonballa, by widzieć pożytek: stabilne utrzymanie pasa, przewidywalne tempo, mniejsza męczliwość za kierownicą. Dziś takie systemy wciąż wymagają rozsądku, zapasu umiejętności i odpowiedzialności ze strony kierowcy. Jutro – być może – pozwolą dotrzeć szybciej i bezpieczniej, a przede wszystkim mniej stresująco i przy przytłaczająco mniejszym zaangażowaniu. Na razie wiemy jedno: technologia już istnieje. I, jak pokazał Prius Robersów, działa nie tylko w folderach marketingowych, ale i na publicznych drogach.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Volkswagen w kryzysie. Zarząd widzi zagrożenie dla istnienia całego koncernu

Formuła 1 na kursie do osiągnięcia neutralności emisyjnej w 2030

Używana Kia Sportage IV: który silnik wybrać i na co uważać? Oto odpowiedź

BMW obniża prognozy na 2026 rok. Chiny i Bliski Wschód psują wszystko









