George Russell pchał Fiata Jolly w Monako. Efekt „klątwy”?

George Russell pojawił się w Monako nie tylko jako kierowca Mercedesa, ale też jako właściciel klasycznego Fiata Jolly, który odmówił współpracy na ulicach Monte Carlo. Brytyjczyk musiał pchać zabytkowe auto razem ze swoją partnerką, Carmen Montero Mundt, a kibice błyskawicznie połączyli tę scenę z jego pechową serią w Formule 1.
Fiat Jolly wybrał najgorszy moment na awarię
Monte Carlo lubi teatralne wejścia, ale Russell dostał wersję mniej glamour. Zamiast spokojnego przejazdu klasycznym Fiatem Jolly, kierowca Mercedesa został zauważony podczas pchania auta przez ulice miasta.
Fiat Jolly to samochód z zupełnie innej epoki niż współczesna Formuła 1. W takim kontekście awaria wyglądała bardziej jak scena z włoskiej pocztówki po przejściach niż poważny problem logistyczny przed weekendem Grand Prix Monako.
Kibice szybko dopisali do tego teorię spiskową
Nagranie trafiło do mediów społecznościowych, a reakcja fanów była natychmiastowa. W komentarzach pojawiły się żarty, że Russell jest „przeklęty”, a za jego pechem może stać ktoś z otoczenia rywali. Polskim kibicom z kolei może brytyjski kierowca może kojarzyć się z… Robertem Kubicą i słynnym powiedzeniem „pamiętaj kim jesteś, George”.
Część kibiców ironicznie łączyła awarię Fiata z formą Kimiego Antonellego, zespołowego partnera Russella. Inni uznali, że lepiej zaliczyć awarię w klasyku na ulicy niż w bolidzie podczas wyścigu.
Russell zaczął sezon mocno, potem karta się odwróciła
Na początku sezonu 2026 Russell miał bardzo dobre wyniki. Wygrał Grand Prix Australii oraz sprint w Chinach, więc jego sytuacja wyglądała solidnie.
Później seria zaczęła działać przeciwko niemu. Antonelli wygrał kolejne wyścigi Grand Prix w Chinach, Japonii, Miami i Kanadzie, a Russell stopniowo tracił kontrolę nad sytuacją w wewnętrznym pojedynku Mercedesa.
Pech nie ograniczał się do ulic Monte Carlo
Problemy Russella nie zaczęły się od Fiata Jolly. W Chinach uderzyły w niego kłopoty techniczne podczas kwalifikacji, a w Japonii strategia została popsuta przez moment wyjazdu samochodu bezpieczeństwa.
Najboleśniejszy epizod przyszedł w Kanadzie. Russell musiał wycofać się z prowadzenia po awarii baterii, co szczególnie dobrze pasuje do narracji o sezonie, w którym wszystko potrafiło zepsuć się w najgorszej możliwej chwili.
Monako podkręca każdy detal
Przed Grand Prix Monako Russell tracił 43 punkty do Antonellego w klasyfikacji kierowców. To wystarczająco dużo, by każdy obrazek z jego udziałem był postrzegany w szerszym kontekście.
Awaria klasycznego auta nie wpływa na tempo Mercedesa, ale w świecie F1 symbolika działa błyskawicznie. Gdy kierowca po serii problemów pcha Fiata przez Monte Carlo, internet sam dopisuje resztę scenariusza.
Dla Russella najlepszą odpowiedzią będzie teraz czysty weekend wyścigowy. Fiat Jolly już swoje zrobił, a Mercedes z pewnością wolałby, żeby kolejne memy nie powstawały przy okazji kwalifikacji albo wyścigu.
O autorze
Patrycja Miętus
Najnowsze

Antonelli z dystansem do presji Russella. „Jak mogę stracić coś, czego nie mam?”

Bearman celuje w Ferrari, ale na razie ma ważniejszy problem

GAC zrewolucjonizuje sprzedaż aut? Niecodzienny pomysł Chińczyków

Williams celuje w tytuły do 2030 r. Albon wierzy w plan Vowlesa



