Volkswagen mówi range extenderowi „nie” w Europie. Stawia na inny rodzaj napędu

Andrzej Utrata

Andrzej Utrata

Volkswagen nie zamierza wprowadzać do Europy range extendera w swoich przyszłych modelach. Marka uznała, że taki układ nie daje przewagi w realiach unijnych przepisów i byłby po prostu zbyt kosztowny. Zamiast tego producent chce dalej rozwijać w Europie hybrydy plug-in.

W ostatnich miesiącach pojawiały się spekulacje, że Volkswagen może przygotowywać odmianę przyszłej platformy SSP z silnikiem spalinowym pracującym jako generator energii dla baterii. Thomas Schäfer uciął te domysły w odniesieniu do Europy i jasno wskazał, że taki kierunek nie jest dziś brany pod uwagę dla tego rynku.

Chiny dostają inne rozwiązanie

Wykluczenie range extendera nie dotyczy całego świata. W Chinach spółka joint venture Volkswagena i SAIC pokazała model ID.Era 9X, czyli 7-miejscowego SUV-a z silnikiem spalinowym, który służy wyłącznie do zasilania akumulatora po wyczerpaniu jego ładunku. To pokazuje, że Volkswagen rozdziela strategie zależnie od rynku. To, co ma sens w Chinach, nie musi automatycznie trafiać do Europy – i właśnie tu kończy się romantyczna wizja jednej recepty dla wszystkich.

Europa zostaje przy hybrydach plug-in

Według władz marki europejskie regulacje CO2 nie premiują dziś układów range extender. Volkswagen ocenia też, że byłaby to technologia kosztowna, więc jej wdrożenie na naszym rynku nie miałoby uzasadnienia biznesowego. Dlatego producent chce dalej opierać europejską ofertę na hybrydach plug-in. Schäfer podkreślił, że w większości kluczowych modeli marka ma już wersje plug-in z zasięgiem do 150 km i właśnie to rozwiązanie uznaje dziś za wystarczające.

Dlaczego Volkswagen odrzuca ten układ

Kai Grünitz, szef badań i rozwoju Volkswagena, wskazał jeszcze jeden powód. Jego zdaniem auta elektryczne oferujące zasięg 650 km i szybkie ładowanie sprawiają, że range extender staje się w praktyce zbędny. W takiej konfiguracji samochód łączyłby dużą i kosztowną baterię z dodatkowym silnikiem spalinowym. To oznaczałoby więcej masy i niższą efektywność, a właśnie z tym producenci aut elektrycznych próbują dziś walczyć na każdym kroku.

  • brak przewagi w europejskich normach CO2
  • dodatkowy koszt wdrożenia technologii
  • większa masa auta i spadek efektywności

Volkswagen wysyła więc prosty sygnał: w Europie nie zamierza rozmieniać strategii na drobne. Chiński eksperyment zostaje w Chinach, a europejski klient ma dostać albo klasyczne auto elektryczne, albo hybrydę plug-in.

O autorze

Andrzej Utrata

Andrzej Utrata

Redaktor
Redaktor zajmujący się wpływem motoryzacji na środowisko, elektromobilnością oraz polityką transportową. W swoich analizach uwzględnia pełny cykl życia pojazdu: od pozyskania surowców i produkcji, przez źródło energii oraz eksploatację, aż po recykling i utylizację.Krytycznie ocenia zarówno bezrefleksyjne promowanie elektromobilności, jak i upraszczające argumenty jej przeciwników. Analizuje dane, regulacje oraz interesy gospodarcze stojące za zmianami na rynku, jednocześnie dostrzegając realne zalety użytkowe i techniczne nowoczesnych samochodów elektrycznych. W publikacjach stara się oddzielać własne preferencje od wniosków wynikających ze źródeł i dostępnych danych.

© 2026 MotoGuru.pl