Kimi Antonelli odniósł ósme zwycięstwo w sezonie 2026, ale po Grand Prix Hiszpanii nie ukrywał, że jego zdaniem to Lando Norris zasłużył na pierwsze miejsce. Brytyjczyk prowadził na Madringu, dopóki wyjątkowo pechowy moment wprowadzenia wirtualnego samochodu bezpieczeństwa nie wywrócił jego wyścigu do góry nogami.
Norris kontrolował GP Hiszpanii
Lando Norris przystępował do pierwszego wyścigu Formuły 1 na Madringu z pole position. Na starcie obronił prowadzenie przed Antonellim, a następnie zaczął budować przewagę. Kierowca Mercedesa próbował atakować, lecz nie znalazł sposobu na wyprzedzenie McLarena.
Sytuacja zmieniła się na 15. okrążeniu. Lance Stroll znalazł się poza torem przy zakręcie numer 20, a jego problemy doprowadziły do uruchomienia procedury VSC. Norris zdążył już wówczas minąć wjazd do alei serwisowej, podczas gdy jadący za nim Antonelli i Max Verstappen mogli zjechać po nowe opony.
Gdy Norris pokonał kolejne okrążenie i wreszcie skierował się do boksu, neutralizacja dobiegła końca. Na domiar złego postój McLarena nie należał do najszybszych. Mistrz świata wrócił na tor dopiero na piątej pozycji i musiał rozpocząć odrabianie strat.
Norris: zasłużyłem na zwycięstwo
Brytyjczyk zdołał wrócić na podium i w końcówce naciskał Verstappena, ale ostatecznie finiszował trzeci. Antonelli przeciął linię mety około pięciu sekund przed kierowcą McLarena. Po wyścigu Norris nie ukrywał rozczarowania okolicznościami, które odebrały mu prowadzenie.
Lando Norris tak podsumował przebieg Grand Prix Hiszpanii:
VSC pojawił się, kiedy byłem już za ostatnim zakrętem. Inni mieli dzisiaj dużo szczęścia albo ja miałem pecha, zależy, jak chcecie na to spojrzeć. Oczywiście uważam, że zasłużyłem dzisiaj na zwycięstwo. Wykonaliśmy bardzo dobrą pracę, czuję, że przez cały weekend zrobiłem wszystko właściwie, więc stracić to w taki sposób jest po prostu dość paskudne. W F1 wyścig powinien być wygrywany dzięki najlepszej jeździe i dobrej strategii, może przez wydłużenie przejazdu, takie rzeczy. Dzisiaj zadziałał po prostu przepis, który daje niektórym znacznie większą korzyść niż innym. Wiem, że takie są wyścigi, więc nie mogę być temu całkowicie przeciwny. Gdyby sytuacja była odwrotna, oczywiście byłoby mi to na rękę, ale kiedy czuję, że przejechałem perfekcyjny weekend, wykonałem tak dobrą pracę wczoraj i świetną dzisiaj, to boli. Nic nie mogę zrobić.
Antonelli przyznał rację Lando
Co ciekawe, podobnie sytuację ocenił sam zwycięzca. Antonelli wykorzystał neutralizację, a później utrzymał za sobą Verstappena i sięgnął po ósme zwycięstwo w Grand Prix w tym sezonie. Włoch nie próbował jednak przekonywać, że rezultat w pełni odzwierciedlał układ sił na torze.
Kimi Antonelli po wyścigu przyznał:
To był bardzo trudny wyścig, wcale nie był prosty, szczególnie jeśli chodzi o zarządzanie oponami. Dobrze jest wygrać, ale nie smakuje to tak dobrze, ponieważ uważam, że Lando zasłużył dzisiaj na zwycięstwo. Ogólnie jednak przyjmujemy ten wynik. Poza tym był to bardzo mocny wyścig. Myślę, że szczególnie pod koniec na twardych oponach mieliśmy naprawdę dobre tempo, a teraz będziemy dalej naciskać.
McLaren mocniejszy w niedzielę
Norris, mimo straconego zwycięstwa, dostrzegał pozytywy w tempie McLarena. Zespół po trudnym początku sezonu wyraźnie poprawił formę – przed Madrytem wygrał dwa kolejne wyścigi, na Węgrzech i w Holandii, a także zdobył trzy pole position w czterech ostatnich rundach.
Zdaniem Norrisa nadal problemem pozostają soboty. Kierowca uważa, że podczas wyścigów potrafi lepiej wykorzystać samochód i zarządzać ogumieniem, natomiast w kwalifikacjach McLaren nie znajduje się jeszcze na poziomie pozwalającym regularnie walczyć z najlepszymi.
Norris tak ocenił aktualną sytuację zespołu:
Z tego weekendu płyną wyłącznie pozytywy. Poza tym, że przez cały weekend nie sądziłem, że jesteśmy wystarczająco szybcy, aż do dzisiaj. Myślę, że dzisiaj byliśmy najlepsi. Jak często można zobaczyć w niedziele, robimy duży krok naprzód. W soboty po prostu nie jesteśmy tam, gdzie powinniśmy. Musimy lepiej zrozumieć, co możemy zrobić w sobotę. Nadal nie uważam, że mamy samochód znajdujący się w wystarczająco dobrym stanie, aby regularnie walczyć z innymi w soboty. Wygląda jednak na to, że w niedzielę sposób, w jaki jeżdżę, jak potrafię dbać o opony i wydobywać czas okrążenia, daje mi wiele możliwości i mogę wykonywać lepszą pracę niż inni. To właśnie jest frustrujące. Mogę wyciągnąć z tego weekendu wyłącznie pozytywy, nadal mamy rzeczy, nad którymi możemy pracować, ale mieliśmy po prostu ogromnego pecha.
Antonelli bliżej mistrzostwa
Zwycięstwo w Madrycie pozwoliło Antonellemu zwiększyć przewagę nad zespołowym kolegą George’em Russellem do 81 punktów. Do końca sezonu pozostało dziewięć rund. Norris traci natomiast do lidera klasyfikacji 106 punktów.
Perspektywa zdobycia tytułu i zostania najmłodszym mistrzem świata w historii F1 nie jest jednak czymś, na czym Antonelli chce się obecnie koncentrować. Zapytany o walkę o mistrzostwo Antonelli odpowiedział:
Dokładnie tego nie chcę robić. Chcę dalej naciskać, wyścig po wyścigu, nadal dowozić wyniki i cieszyć się tym wszystkim, próbując dawać z siebie wszystko w każdym wyścigu. Potem zobaczymy, gdzie znajdziemy się na koniec roku.
W Madrycie Antonelli zgarnął więc komplet najważniejszych korzyści, ale jednocześnie sam przyznał, że sportowo to Norris był tego dnia kandydatem numer jeden do zwycięstwa. VSC po prostu pojawił się w najgorszym możliwym momencie dla lidera wyścigu i najlepszym dla jego rywali.






